§ Przewodnik od zera

Skąd się biorą klienci kancelarii notarialnej

Klient kancelarii notarialnej ma zwykle jedną czynność do wykonania i termin, którego sam nie ustalał. Szuka krótko: wpisuje nazwę zawodu z nazwą miasta albo pyta o koszt, po czym dzwoni. Ten przewodnik prowadzi całą tę drogę i pokazuje, w którym jej miejscu da się cokolwiek policzyć, a w którym zostaje już tylko szacunek.

Czas czytania: ok. 17 minutBez kampanii reklamowych i bez kupowanych odesłańKażdy element osobno i jednorazowo

Duży rynek, na którym padają dwa pytania

O notariusza w Warszawie pyta się w wyszukiwarce 6600 razy w miesiącu. To najwyższa liczba, jaką zmierzyłem w zawodach prawniczych, tylko że ten rynek jest zbudowany zupełnie inaczej, niż z niej wynika. Nie składa się z setek pytań o poszczególne czynności, lecz z dwóch grup: nazwa zawodu z nazwą miasta oraz pytanie o koszt. Zanim więc powiem cokolwiek o samej stronie, pokazuję liczby, bo to one rozstrzygają, ile podstron ma w tym zawodzie sens.

Wyniki GoogleAdReklama GoogleSocial mediaWpisany adresKatalogistrona kancelarii

Jeden pomiar, 28 lipca 2026

Wszystkie liczby w tym kroku pochodzą z planera słów kluczowych Google, z pomiaru wykonanego 28 lipca 2026 roku dla Polski i języka polskiego. Fraza notariusz warszawa zbiera 6600 wyszukań miesięcznie. Poza stolicą rozkład powtarza się w mniejszej skali: notariusz gdynia 1900, notariusz poznań 1600, notariusz kraków 1000, notariusz gdańsk 720.

To jest cała góra tego rynku i wygląda obiecująco. Rzecz w tym, co znajduje się pod nią.

Nazw poszczególnych czynności nikt nie wpisuje

Czynność, po którą klient przychodzi, prawie nigdy nie pada w wyszukiwarce jako osobne zapytanie. Notariusz testament to 90 wyszukań miesięcznie, akt notarialny warszawa 70, umowa darowizny u notariusza 20, rozdzielność majątkowa notariusz 10. Przy zapytaniach poświadczenie dziedziczenia notariusz warszawa, notariusz umowa sprzedaży mieszkania oraz notariusz spółka z o.o. warszawa planer nie pokazał ani jednego wyszukania.

Powód jest prozaiczny. Klient najczęściej nie zna nazwy czynności, której potrzebuje: wie, że zmarł mu ojciec i że trzeba to załatwić u notariusza, albo że bank wyznaczył dzień podpisania umowy. Właściwą nazwę pozna dopiero w kancelarii, a bywa, że dostaje ją gotową od banku lub od drugiej strony umowy. Do wyszukiwarki wpisuje więc to, co zna: zawód i miasto, w którym trzeba się stawić.

Druga grupa pytań dotyczy kosztu

Zaraz za frazą lokalną, i przed wszystkim innym, stoi cena. Taksa notarialna to 5400 wyszukań miesięcznie, ile kosztuje akt notarialny 590, notariusz cennik 320. Dla porównania kancelaria notarialna warszawa, czyli najszersze zapytanie o samą kancelarię, ma 880. Poza nazwą miasta jest to jedyna grupa, która liczy się w tysiącach.

Czego z tych liczb nie wyczytam. Planer uśrednia i zaokrągla, a przy zapytaniach rzadkich pokazuje zero także wtedy, gdy ktoś jednak pytał. Nie mówi też, kto pyta: część wyszukań o taksę pochodzi zapewne od stron transakcji, które chcą wyłącznie oszacować koszt, a nie wybrać kancelarię. Biorę z tego jedno: jakimi słowami się szuka. To wystarczy, żeby rozstrzygnąć, co ma w serwisie powstać, i stanowczo za mało, żeby cokolwiek obiecywać.

Co z tego wynika, zanim powstanie pierwsza podstrona

Skoro pytań o poszczególne czynności praktycznie nie ma, serwis kancelarii notarialnej nie ma po co rozrastać się do dwudziestu podstron, po jednej na każdą pozycję z zakresu. Taka struktura wygląda solidnie i nie przynosi wejść, ponieważ odpowiada na pytania, które nie padają. O wejście gra tu jedna fraza na każde miasto, w którym kancelaria przyjmuje, a druga połowa uwagi należy się temu, żeby serwis był odpowiedzią na pytanie o koszt.

Zdaję sobie sprawę, że to zdanie zmniejsza zakres pracy, jaki mógłbym Państwu zaproponować. Wolę je jednak napisać teraz, niż po pół roku tłumaczyć, dlaczego na dwadzieścia starannie napisanych podstron nikt nie wchodzi.

Którędy w takim razie wchodzi się na tę stronę

Dróg jest kilka i przy Państwa zawodzie nie wszystkie stoją otworem, bo dwie z nich zamykam sam. Kancelariom notarialnym nie prowadzę kampanii reklamowych ani działań w mediach społecznościowych, nie kupuję też odesłań: żadnych płatnych wpisów gościnnych i żadnych kampanii opartych na odnośnikach zamawianych pod ustaloną frazę. Mówię o tym na pierwszej rozmowie, a nie po fakcie.

Tym większy ciężar spoczywa na tym, co zostaje, i tym dokładniej warto wiedzieć, co przy każdym z tych wejść zapisuję.

SCHEMAT

Pięcioro drzwi na tę samą stronę

Proszę kliknąć w drzwi, żeby zobaczyć, co przy tym wejściu zapisuję, a czego nie.

Wyniki organiczne ktoś wpisał pytanie i kliknął w wynik, za który nikt nie zapłacił

Co zapisuję

  • source_type = organic
  • landing_path - podstrona wejścia
  • nazwa wyszukiwarki

Czego nie zapisuję

  • frazy, którą ta osoba wpisała - Google nie przekazuje jej od 2011 roku

Frazy dla tego kanału biorę zbiorczo z Search Console i nigdy nie przypiszę ich do konkretnej wizyty.

Reklama Google Ads kliknięcie w płatny wynik nad wynikami organicznymi

Co zapisuję

  • click_id - identyfikator kliknięcia doklejany przez Google
  • utm_term - słowo, na które licytuję
  • utm_campaign, utm_content

Czego nie zapisuję

  • zapytania, które zostało realnie wpisane - przy dopasowaniu przybliżonym potrafi się mocno różnić od słowa, na które licytuję

To jedyny kanał, w którym znam słowo przy konkretnym kliknięciu. Dlatego bywa u mnie narzędziem rozpoznania przed pozycjonowaniem.

Wpisany adres ktoś zna nazwę kancelarii notarialnej i wchodzi wprost

Co zapisuję

  • source_type = direct
  • podstrona wejścia i cała dalsza ścieżka

Czego nie zapisuję

  • skąd ta osoba zna kancelarię notarialną - polecenie, wizytówka i powrót wyglądają identycznie

Tego kanału nie da się wypozycjonować ani kupić. Można go jedynie nie zepsuć.

Odesłanie z innej strony katalog, portal, artykuł, wizytówka, rejestr samorządowy

Co zapisuję

  • referrer_url - adres strony, która kogoś przysłała
  • source_type = referral

Czego nie zapisuję

  • nic, jeżeli przeglądarka nie przekazała adresu odsyłającego - i zdarza się to regularnie

Ten kanał pokazuje, które miejsca w internecie realnie pracują na rzecz kancelarii.

Media społecznościowe Facebook, LinkedIn, YouTube

Co zapisuję

  • source_type = social
  • nazwa serwisu

Czego nie zapisuję

  • jaki ma udział w zapytaniach do kancelarii notarialnej - tego nie zmierzyłem, mój pomiar nie stoi jeszcze na żadnej stronie kancelarii

Osobny kanał i osobne działania. Nie podam tu liczby, której nie zmierzyłem.

Z zewnątrz każde wejście wygląda tak samo: ktoś pojawia się na stronie. Z mojej strony każde zostawia inny ślad - i tylko przy jednych drzwiach wiem, jakie słowo padło.

To widzę

  • Rodzaj źródła każdej wizyty: wyszukiwarka, reklama, wejście wprost, odesłanie, media społecznościowe.
  • Adres strony, która kogoś przysłała, jeżeli przeglądarka go przekazała.
  • Przy reklamie: identyfikator kliknięcia i słowo, na które licytowałem.

Tego nie widzę

  • Frazy wpisanej w Google przy wejściu organicznym. Google nie przekazuje jej od 2011 roku.
  • Tego, czy ktoś trafił z polecenia, czy z wizytówki - jedno i drugie wygląda tak samo, jak wejście bezpośrednie.
  • Tego, ile osób zobaczyło stronę w wynikach i nie kliknęło. To pokazuje dopiero Search Console, i tylko zbiorczo.

Klient przychodzi z terminem, a nie ze sprawą

Osoba, która trafia do kancelarii notarialnej, ma jedną czynność do wykonania i najczęściej datę, do której trzeba ją wykonać: bank czeka na akt, urząd na dokument, druga strona na podpis. Taki klient nie porównuje kancelarii przez tydzień. Sprawdza cztery rzeczy: czy zdąży, co ma ze sobą przynieść, ile to będzie kosztować i jak długo potrwa.

ktoś szuka konkretnej sprawy w Googlenotariusz gdyniaTa sama fraza. Dwie drogi.Tylko jedna kończy się telefonem.Strona głównaNieruchomościSpadkiSpółkiCzynności notarialneCzynności notarialnetelefon zawsze pod rękąGdy Google pokaże stronę główną(albo kontakt, albo wpis z bloga)nie ma tam jego sprawy, więc nie maczego czytać ani czego zapamiętać.Wraca do wyników i wybieranastępną kancelarię z listy.To wejście jest w statystyce.Nie ma go w telefonie.Gdy Google pokaże podstronęo tej właśnie sprawiezaczyna czytać, bo widzi swojąsytuację. Zapamiętuje nazwiskoi znak firmowy - albo dzwoniod razu, bo numer ma pod ręką.dzwoni telefonto jest lead

Z poprzedniego kroku wynika rzecz, która zdejmuje z serwisu obowiązek rozłożony w innych zawodach prawniczych na kilkanaście podstron: o wejście gra tu jedna fraza. Skoro jednak wejścia przychodzą jedną drogą, o wszystkim, co dzieje się już po wejściu, decyduje treść zastana na miejscu. A klient szuka na niej czegoś innego, niż na stronach kancelarii notarialnych zwykle stoi.

Stoi tam najczęściej wykaz czynności. Sam w sobie nie jest błędem, tylko że powtarza to, co klient wie już od banku albo od pośrednika, i milczy o wszystkim, z czym ten klient realnie przyszedł.

Cztery pytania, które padają przed wizytą

  • Co mam ze sobą zabrać. Komplet dokumentów potrzebnych przy danej czynności, wypisany tak, żeby dało się go odhaczyć przed wyjściem z domu. To zwykle jedyna treść na stronie kancelarii notarialnej, którą klient drukuje albo zapisuje w telefonie.
  • Ile to będzie kosztować. Nie chodzi o cennik, lecz o to, z czego składa się rachunek i od czego zależy jego wysokość. Klient najczęściej nie wie, że składa się on z więcej niż jednej pozycji, i właśnie dlatego pyta o to wyszukiwarkę, zanim zapyta Państwa.
  • Kiedy i gdzie mam przyjść. Godziny przyjęć, sposób umówienia terminu, dojazd i miejsce, w którym da się zaparkować. Przy czynności, którą trzeba wykonać do konkretnego dnia, nie jest to informacja porządkowa, tylko warunek wyboru.
  • Ile to potrwa i kto musi być obecny. Wokół tej jednej wizyty klient układa sobie dzień pracy, a często również obecność drugiej strony umowy.

Strony kancelarii prowadzę od dwudziestu lat i akurat przy notariuszach różnica jest uderzająca: serwis bywa zupełnie poprawny, a mimo to nie odpowiada na żadne z tych czterech pytań. Każda z odpowiedzi jest krótka i żadna nie wymaga pisania o dorobku kancelarii. Razem dają jednak to, czego wykaz czynności dać nie może: poczucie, że wizyta jest już zaplanowana, zanim ktokolwiek podniósł słuchawkę.

Żadna z tych treści nie przyprowadzi wejść i nie po to powstaje. Zapytanie notariusz w sobotę warszawa ma w tym samym pomiarze zero wyszukań miesięcznie, a mimo to godziny przyjęć sprawdza po wejściu praktycznie każdy. Godzin przyjęć nikt nie wpisuje w Google i nikt po nich nie przyjdzie. Sprawdzi je natomiast prawie każdy, kto już przyszedł. Obie są potrzebne i pełnią zupełnie inną funkcję.

Ta sama treść pracuje po umówieniu wizyty

Część czytelników w ogóle nie wybiera kancelarii: mają wyznaczony termin i przygotowują się do wizyty, bo numer dostali od banku albo od pośrednika. Wtedy podstrona z wykazem dokumentów przestaje przekonywać, a zaczyna oszczędzać: jeden telefon mniej z pytaniem o zaświadczenie i jedna wizyta mniej, która kończy się na progu, bo czegoś zabrakło. Tego pożytku nie widać w liczbie wejść, widać go w kalendarzu kancelarii.

Pytanie o koszt wraca najczęściej

Odpowiedź na nie mieści się w rzeczowym wyjaśnieniu, z czego składa się rachunek i co wpływa na jego wysokość. Bez zachęcania do czegokolwiek i bez podawania kwot: to, czy i w jakiej formie je Państwo podadzą, jest Państwa decyzją, nie moją. Nie jest to obietnica pozycji, tylko wskazanie jedynego miejsca, w którym treść ma w tym zawodzie realną swobodę, a pytanie pada częściej niż jakiekolwiek inne poza nazwą zawodu z nazwą miasta.

Cała ta treść zaczyna pracować dopiero w chwili, w której pojawi się na ekranie. Klient sprawdza kancelarię w drodze, z telefonu, między jedną formalnością a drugą. Klient sprawdza kancelarię w drodze, z telefonu, między jedną formalnością a drugą, i przy cudzym terminie nie ma całego dnia na przeglądanie. Poniżej ta chwila rozłożona na sekundy: dwie wersje tego samego pierwszego ekranu, ładowane obok siebie.

Ile z tego trzeba ruszyć w serwisie

Rzadko całość. Treści, o których tu piszę, w większości serwisów po prostu nie ma i trzeba je napisać, ale ich napisanie nie wymaga ani nowej strony, ani zmiany wyglądu. Które z trzech poniższych rozwiązań ma sens u Państwa, rozstrzyga stan serwisu, a nie ambicja wykonawcy.

PRZYKŁAD POGLĄDOWY

Wyścig do pierwszego ekranu

Suwak z boku to czas od kliknięcia w wynik wyszukiwania. Proszę przesunąć go w dół, do zera, a następnie powoli w górę - obie strony ładują się wtedy równolegle.

strona typowa

ta sama strona po optymalizacji

4,0 sobie gotowe

Osoba szukająca prawnika ma zwykle otwarte trzy kancelarie w trzech zakładkach. Wybierze tę, która pokaże się jako pierwsza, bo do pozostałych zwyczajnie nie zdąży wrócić.

Różnica nie jest kosmetyczna. Przy samej optymalizacji nie zmieniam ani jednego zdania Państwa treści i nie ingeruję w wygląd. Poprawiam to, czego nie widać, a co decyduje o tym, jak szybko strona się otwiera i czy Google poprawnie ją odczytuje.

Nowa strona

Co ruszam
Wszystko: struktura, treść, kod, szablon, dane strukturalne.
Co zostaje
Domena i dane kancelarii. Adresy podstron projektujemy od nowa.
Kiedy ma sens
Gdy strony nie ma albo jest tak stara, że taniej postawić nową niż naprawiać.

Można zamówić jednorazowo. Bez umowy abonamentowej.

Jak buduję strony →

Przebudowa istniejącej

Co ruszam
Wygląd, kod, szybkość, układ i struktura podstron.
Co zostaje
Treści merytoryczne. Adresy podstron muszą przeżyć przebudowę - inaczej traci się pozycje wypracowane przez lata.
Kiedy ma sens
Gdy treść jest dobra, a strona wygląda i działa jak sprzed dekady.

Można zamówić jednorazowo. Bez umowy abonamentowej.

Na czym polega przebudowa →

Sama optymalizacja

Co ruszam
Szybkość ładowania, kod, dane strukturalne, wersja mobilna, dostępność.
Co zostaje
Cały wygląd i dotychczasowy system zarządzania treścią - bez zmian.
Kiedy ma sens
Gdy strona jest poprawna merytorycznie, a jedynie wolno się ładuje albo Google jej nie rozumie.

Można zamówić jednorazowo. Bez umowy abonamentowej.

Co wchodzi w optymalizację →

Czym to mierzę DANE RZECZYWISTE

Szybkość strony nie jest kwestią opinii. Mierzy ją bezpłatne narzędzie Google PageSpeed Insights, w skali od 0 do 100 punktów, i każdy może sprawdzić w nim wynik własnej strony.

Trzy przykładowe pomiary sprzed mojej pracy i po niej, wykonane 4 lipca 2026 dla wersji na telefon: 62 → 100, 50 → 100 oraz 35 → 100 punktów.

Czego to nie dowodzi. Sto punktów w PageSpeed nie oznacza wyższej pozycji w Google ani większej liczby zapytań. Szybkość jest jednym z wielu sygnałów i sama z siebie nie wypozycjonuje strony - jest warunkiem, nie przyczyną. Dowodzi natomiast jednego, sprawdzalnie: że strona zdąży się pokazać także na wolnym łączu.

Nie muszą Państwo wierzyć mi na słowo. Oto raport PageSpeed dla tej strony → Ten sam pomiar warto powtórzyć dla adresu własnej kancelarii - to zwykle najszybszy sposób, żeby zobaczyć, o czym tu piszę.

Dwa zadania serwera, rozliczane w godzinach

Serwer odpowiada w tym łańcuchu za dwie rzeczy: strona ma być dostępna przez całą dobę i każdego dnia roku, a otwierać się ma szybko. W kancelarii notarialnej skutek zaniedbania widać nie po miesiącu, lecz tego samego popołudnia.

to, co musi działać, zanim ktokolwiek zobaczy stronęstrona kancelariina serwerzeDostępnośćsprawdzam co godzinęSzybkość odpowiedzimierzę przy każdym sprawdzeniuDane o wejściachkto wszedł, skąd i co zrobiłgdy przestanie odpowiadać, wiem pierwszyczas odpowiedzizanim przeglądarka zacznie cokolwiek rysować,serwer musi się odezwaćco realnieprzynosi zapytania

Godzina niedostępności kosztuje tu czynność, a nie punkt na wykresie

Klient kancelarii notarialnej działa pod terminem, który wyznaczył ktoś inny. Szuka kancelarii rano i dzwoni w ciągu godziny. Jeżeli akurat wtedy strona się nie otwiera, nie wraca do niej wieczorem, tylko sięga po następny numer z listy. Przerwa nie przekłada zapytania na później, tylko je usuwa.

Kancelaria zauważy taką przerwę dopiero po ciszy w telefonie, czyli za późno i bez wyjaśnienia przyczyny. Dlatego nie liczę na to, że ktokolwiek ją zauważy: co godzinę automat odpytuje każdą prowadzoną przeze mnie stronę i zapisuje kod odpowiedzi, a raz na dobę sprawdza ważność certyfikatu, z ostrzeżeniem dwa tygodnie przed wygaśnięciem. Rozmowa z firmą hostingową dotyczy wtedy konkretnych godzin i kodów odpowiedzi, a nie wrażenia, że coś ostatnio nie działało.

Ile trwa pierwsza odpowiedź

Przy tym samym odpytaniu zapisuję również, po jakim czasie serwer zaczyna odpowiadać. Dopóki ta pierwsza odpowiedź nie przyjdzie, na ekranie klienta nie ma nic, i jest to jedyna część szybkości, na którą sama strona nie ma wpływu. Ponieważ pomiar wraca co godzinę, mam nie jedną uśrednioną liczbę, tylko rozkład w ciągu doby. W tym zawodzie liczy się przede wszystkim środek dnia roboczego: wtedy pracują banki i urzędy, i wtedy dzwoni się do kancelarii notarialnej.

Serwer obsługuje moje odpytanie tak samo jak wejście klienta i tak samo je odnotowuje. Z tej jednej notatki, jeszcze przed telefonem, wynika więcej, niż się wydaje.

To widzę

  • Każde wejście na stronę, także to z zablokowanym JavaScriptem - o ile serwer jest mój.
  • Czas wygenerowania strony po stronie serwera, czyli czy to strona zwalnia, czy łącze.
  • Kod odpowiedzi: czy ktoś trafił na istniejącą podstronę, czy na błąd 404.

Tego nie widzę

  • Zawartości ekranu odwiedzającego. Mierzę zasięg przewinięcia, nie to, co ktoś przeczytał.
  • Niczego z innych stron, które ta osoba odwiedziła wcześniej lub później.
  • Nazwy firmy ani instytucji, z której nastąpiło wejście. To nie jest ta klasa narzędzi.

Wizyta kończy się tego samego dnia, więc widać ją w całości

Droga od wejścia do telefonu mieści się u notariusza zwykle w jednym podejściu: klient otwiera stronę na telefonie, sprawdza dwie rzeczy i dzwoni. Pomiar obejmuje więc całą tę drogę, od pierwszej odsłony po kliknięcie w numer, i przechodzi ją bez jednej danej osobowej, bo żadna nie jest do tego potrzebna.

Krótka ścieżka jest dla pomiaru sytuacją wyjątkowo wygodną

Tam, gdzie klient powierza kancelarii spór albo stałą obsługę, kontakt bywa poprzedzony kilkoma powrotami rozłożonymi na kilka dni i wykonanymi z różnych urządzeń, więc jednej wizyty sprawczej nie sposób wskazać. Czynność notarialna wygląda inaczej: jest jedna, ma termin i decyzja zapada od razu. Kliknięcie w numer przypada wtedy do konkretnej podstrony i do konkretnego wejścia, a nie do tygodnia rozproszonej aktywności.

Co z takiego zapisu wynika

  • Która podstrona była ostatnia przed sięgnięciem po numer - przy dwóch albo trzech odsłonach widać to wprost, bez uśredniania i bez domysłów.
  • Czego klient szukał, zanim zadzwonił - czy zatrzymał go opis czynności, wykaz dokumentów, godziny przyjęć czy dojazd. To rozstrzyga, co ma na podstronie stać wyżej.
  • Kiedy i czym się posłużył - czy przeważa telefon w godzinach pracy banków i urzędów, czy komputer wieczorem. Podstronę oglądaną w biegu układa się inaczej niż tę czytaną przy biurku.
  • W którym miejscu przestał czytać - jeżeli uwaga kończy się tuż przed wykazem dokumentów, wykaz stoi za nisko i wystarczy przesunąć go wyżej.
  • Po który kontakt sięgnął - u notariusza jest to niemal zawsze numer telefonu, więc jego umiejscowienie na podstronie sprawdzam w pierwszej kolejności.

Dwie rzeczy, które taki zapis rozstrzyga zamiast Państwa. Pierwsza: czy podstrona o kosztach czynności przyprowadza telefony, czy wyłącznie czytelników. Druga: czy klient, który wszedł z zapytania o kancelarię notarialną w mieście, znajduje od razu godziny przyjęć i adres, czy krąży po serwisie i wychodzi. Jeżeli podstrona o kosztach czynności jest czytana do końca, a numeru nikt nie dotyka, to numeru brakuje dokładnie w tym miejscu, w którym klient kończy czytać.

Poniżej ta sama wizyta w trzech powiększeniach: najpierw pojedynczy wiersz, który powstaje w chwili wejścia, potem cała droga po podstronach zakończona kliknięciem w numer, na końcu gotowa karta, na którą patrzę, decydując o kolejnej poprawce.

PRZYKŁAD POGLĄDOWY

Jedno wejście, jeden wiersz

Tak wygląda jeden wiersz, który powstaje na serwerze przy jednym wejściu na stronę - zanim uruchomi się jakikolwiek skrypt. Pola wypełniają się po kolei.

Pola zapisywane przy jednym wejściu na stronę
url_path/czynnosciktóra podstrona
viewed_at14:22:07kiedy
status200czy strona się otworzyła, czy poleciał błąd
referrergoogle.comkto przysłał
device_typemobiletelefon czy komputer
ip_address89.64.12.0skrócony adres - ostatnia część wyzerowana
gen_ms11 msile serwer potrzebował na wygenerowanie strony

Ten zapis powstaje po stronie serwera, po odesłaniu strony do przeglądarki. Nie dokłada ani milisekundy do czasu ładowania i widzi także tych, którzy blokują skrypty.

PRZYKŁAD POGLĄDOWY

Oś czasu jednej wizyty

Proszę przełączyć źródło wizyty i zobaczyć, co dzieje się z polem „słowo kluczowe".

źródło
wyszukiwarka organiczna
słowo kluczowe
niedostępne - Google nie przekazuje frazy
identyfikator reklamy
brak
źródło
wejście bezpośrednie
słowo kluczowe
nie dotyczy
identyfikator reklamy
brak
  1. 1/0:12 · przewinięcie 38%
  2. 2/czynnosci1:12 · przewinięcie 74%
  3. 3/dokumenty0:21 · przewinięcie 55%
  4. 4/kontakt1:05 · przewinięcie 100%
  5. kliknięcie w numer telefonuwizyta oznaczona jako zakończona kontaktem

To nie jest „ile było wejść". To jedna wizyta: która podstrona zatrzymała tę osobę na dłużej i w którym miejscu przestała czytać. Na tym opieram decyzję, co pisać dalej.

PRZYKŁAD POGLĄDOWY

Jak wygląda zapis jednej wizyty

Wartości są przykładowe. Pola - takie, jakie realnie zapisuję.

To zapisuję

Źródło wejścia
wyniki organiczne Google
Strona wejścia
/czynnosci
Kolejność odsłon
4 podstrony
Czas aktywny
3 min 12 s
Przewinięcie
74%
Urządzenie
telefon, 390 × 844
Język przeglądarki
pl
Zakończona kontaktem
tak, kliknięcie w numer

Zakres pomiaru

Pomiar nie zawiera danych identyfikujących osobę: bez imienia i nazwiska, bez adresu e-mail, bez numeru telefonu i bez lokalizacji. Adres IP jest skracany, zanim trafi do bazy.

Dane kontaktowe pojawiają się dopiero wtedy, gdy ktoś sam je poda w formularzu - i trafiają wówczas do Państwa pocztą, a nie do statystyk.

Z takiego zapisu wynika konkretna decyzja: która podstrona zatrzymuje ludzi na dłużej, z którego źródła pochodzą wizyty zakończone telefonem i co w związku z tym napisać albo poprawić w następnej kolejności.

Pozycja w wynikach i mapa, która stoi nad nimi

Przy zapytaniu złożonym z nazwy zawodu i nazwy miasta klient widzi najpierw mapę z trzema wizytówkami, godzinami przyjęć i numerem telefonu, a dopiero pod nią listę wyników. W zawodzie, w którym niemal każde zapytanie jest lokalne, są to dwa fronty naraz, a nie jeden z dodatkiem.

Wizytówka jest tu drugim frontem, nie dodatkiem

Różnica między liczbą klientów, którzy kancelarię zobaczyli, a liczbą tych, którzy weszli na jej stronę, jest w tym zawodzie duża. Jedna z fraz lokalnych w moim pomiarze dała z pierwszego miejsca w wynikach 13 224 wyświetlenia i 660 wejść na stronę. Czego to nie dowodzi. To jedno zapytanie w jednym mieście i wypadło powyżej krzywej, która wypadła powyżej krzywej liczonej z pięciu prowadzonych przeze mnie kancelarii, tej samej, którą mogą Państwo sprawdzić na suwaku niżej. Rząd wielkości jest jednak za każdym razem ten sam: kancelarię widzi wielokrotnie więcej klientów, niż otwiera jej stronę.

Dlatego kolejność pracy jest tu inna niż w kancelarii, do której trafia się przez opis sprawy. Wizytówka nie jest zadaniem na kwadrans przy okazji strony, tylko osobną pozycją: aktualne godziny przyjęć, adres z informacją o wejściu i dojeździe, opis czynności zwyczajnym językiem, zdjęcia miejsca, w którym klient ma się stawić. Do tego dane strukturalne w kodzie strony, czyli zapisanie nazwy, adresu, godzin i numeru telefonu w formie, którą wyszukiwarka czyta wprost, bez zgadywania.

Najczęstszy błąd w tym miejscu jest banalny i kosztuje realnie: rozbieżność. Numer poprawiony w serwisie i nieaktualny w wizytówce, godziny zmienione w wizytówce i nietknięte na stronie, dwa różne zapisy tego samego adresu. Klientowi, który stoi pod drzwiami o godzinie wziętej z niewłaściwego źródła, jest wszystko jedno, które z tych źródeł było prawdziwe.

Cena kliknięcia mówi tu mniej, niż się wydaje

Ten sam planer podaje stawkę, jakiej Google spodziewa się za jedno kliknięcie w reklamie, a rozkład tych stawek jest w tym zawodzie zaskakujący. Przy taksie notarialnej jest to 0,08 zł, przy zapytaniu notariusz cennik 0,10 zł, przy ile kosztuje akt notarialny 0,09 zł. Przy notariuszu warszawa 3,16 zł, przy kancelarii notarialnej warszawa 7,14 zł. Najwyższą stawkę w całym zestawie ma jednak fraza o dziewięćdziesięciu wyszukaniach miesięcznie: notariusz testament, 38,03 zł.

Czego to nie dowodzi. Nie dowodzi, że jedna czynność jest warta więcej od drugiej, ani że tanie zapytanie jest bez wartości. Mówi wyłącznie tyle, ile ktoś inny jest gotów zapłacić za jedno wejście. Praktyczny wniosek biegnie w poprzek tej liczby: cena kliknięcia nigdy nie podniesie sufitu, który wyznacza liczba pytających. Przy dziewięćdziesięciu wyszukaniach miesięcznie nawet pierwsze miejsce w wynikach daje pojedyncze wejścia i żadna stawka tego nie zmieni.

Ile to trwa

Terminu nie podaję, bo nie miałbym go z czego policzyć. Tempo zależy od tego, ile kancelarii w mieście pracuje nad tym samym zapytaniem, i od stanu serwisu na starcie, a przy jednej frazie na miasto najtrudniej zdobywa się sam szczyt wyników, bo stara się o niego każda kancelaria w mieście. Cały przebieg, miesiąc po miesiącu, pokazuję w ostatnim kroku przewodnika.

Na suwaku niżej widać, ile z tych wyświetleń zostaje wejściem na stronę przy każdej kolejnej pozycji. Reszta zatrzymuje się wyżej, na mapie.

SCHEMAT

Dwa źródła prawdy o frazie i żadne nie jest pełne

Po lewej to, co przetrwa drogę z wyników organicznych. Po prawej to, co przetrwa z reklamy.

Wejście z wyników organicznych

Ktoś wpisuje notariusz gdynia i klika w wynik

  • że wejście nastąpiło z wyszukiwarki
  • podstrona wejścia
  • fraza, którą wpisał - przepada po drodze

Wejście z reklamy

Google dokleja do adresu ?gclid=…&utm_term=…

  • słowo, na które licytuję
  • identyfikator kliknięcia
  • kampania i kreacja
  • zapytanie, które zostało realnie wpisane

U Państwa ta kolumna nie istnieje - nie prowadzę płatnych kampanii. Zostaje Search Console, czyli dane zbiorcze i opóźnione. Warto to wiedzieć przed rozmową o tym, co mierzę.

Google Search Console - trzecie źródło, zbiorcze

Pola dostępne w Search Console
frazapodstronawyświetleniakliknięciaśrednia pozycja
notariusz gdynia/czynnosci1 240106,4

Dane są przypisane do strony, nie do osoby. W panelu Google jest podgląd ostatnich 24 godzin, ale to liczby wstępne, które jeszcze się zmieniają - do zestawień biorę dane zamknięte, zwykle sprzed dwóch, trzech dni. Wartości w tabeli są przykładowe.

Kiedy ktoś obiecuje Państwu, że pokaże, na jakie słowo przyszedł ten konkretny klient z wyników organicznych - mówi nieprawdę. Ja mam dwa niepełne źródła i mówię, które jest które.

DANE RZECZYWISTE

Ile wejść może dać jedna fraza

Proszę wybrać frazę i przesunąć suwak pozycji. Liczba wyszukań pochodzi z narzędzia planowania słów kluczowych Google, klikalność z mojego pomiaru.

Od frazy najszerszej, o którą walczy całe miasto, do wąskiej, którą wpisuje ktoś z jedną konkretną sprawą.

Ile osób w ogóle pyta

6 600

wyszukań miesięcznie, notariusz warszawa

Gdzie stoi strona w wynikach

pozycja 3 - widoczna od razu, bez przewijania

Ile z tego wejść na stronę

99

miesięcznie, przy klikalności 1,5%

Suwak kończy się na dziesiątce, bo poza pierwszą stroną wyników liczba wejść spada do pojedynczych sztuk miesięcznie.

Stąd bierze się sufit, którego żadna praca nie przeskoczy: wyżej niż pierwsza pozycja nie ma jak wejść, a powyżej liczby ludzi, którzy o coś pytają, nie ma nikogo. Dlatego zanim cokolwiek zaproponuję, sprawdzam tę pierwszą liczbę - w mniejszym mieście albo w wąskiej specjalizacji potrafi być dwucyfrowa i wtedy obiecywanie „tysięcy wejść" jest po prostu nieprawdą.

Skąd biorę klikalność

Z własnych danych. Zsumowałem 256 781 wyświetleń i 2 857 kliknięć z pięciu prowadzonych przeze mnie kancelarii i policzyłem, jaki procent wyświetleń zamienia się w wejście na każdej pozycji. To jest pomiar z tego zawodu, a nie krzywa przepisana z cudzego badania obejmującego wiele branż.

Te procenty są niższe od publikowanych powszechnie i ma to konkretną przyczynę: przy zapytaniach lokalnych nad wynikami stoi mapa Google z wizytówkami i numerami telefonu. Część osób dzwoni prosto z mapy i nigdy nie wchodzi na stronę. Liczba po prawej jest więc ostrożna - i taka ma być.

Czynność ma termin, więc klient dzwoni

Rozpoznaję trzy zdarzenia i tylko one trafiają do bazy jako kontakt: kliknięcie w numer telefonu, kliknięcie w adres e-mail i wysłany formularz. W kancelarii notarialnej pierwsze z nich przeważa nad dwoma pozostałymi na tyle wyraźnie, że reszta pomiaru układa się wokół niego. Powód nie leży w budowie strony, tylko w tym, po co klient przychodzi.

Decyzja zapada tego samego dnia

Klient kancelarii notarialnej nie wybiera prawnika na miesiące. Pytania, z którymi przychodzi, są krótkie: czy jest wolny termin w tym tygodniu, co trzeba przynieść, ile to będzie kosztowało. Odpowiedzi potrzebuje od razu, bo od niej zależy, czy zdąży przed dniem wyznaczonym przez kogoś innego. Formularz, po którym odpowiedź przyjdzie nazajutrz, przegrywa z takim terminem niezależnie od tego, jak został zbudowany.

Część rozmów zaczyna się przy tym poza serwisem, bo numer telefonu stoi także w wizytówce nad wynikami wyszukiwania. To cecha tego kanału w zawodzie w całości lokalnym, a nie usterka, ma jednak skutek dla czytania liczb: klientów, którzy trafili do kancelarii z wyszukiwarki, jest raczej więcej, niż pokazuje zestawienie.

Strona ma przygotować rozmowę, a nie ją zastąpić

Skoro rozmowa jest kanałem podstawowym, największą różnicę robi umieszczenie na podstronie tego, o co klient i tak zapyta przez telefon: jakich dokumentów wymaga dana czynność i od czego zależy jej koszt. Rozmowa robi się wtedy krótsza i dotyczy terminu, a kancelaria nie zużywa jej na dyktowanie listy dokumentów.

Adres e-mail zostaje przy tym potrzebny, tylko do czego innego niż w kancelarii prowadzącej spory: nie do nawiązania kontaktu, lecz do przesłania skanu przed wizytą. Liczę kliknięcia w niego tak samo jak pozostałe, ale nie po nich poznaję, czy podstrona pracuje.

Poniżej widać to od strony zapisu: co trafia do bazy w chwili, gdy ktoś dotyka numeru na ekranie telefonu.

PRZYKŁAD POGLĄDOWY

Co dokładnie liczę jako kontakt

Proszę kliknąć w numer, adres e-mail albo przycisk formularza w makiecie - po prawej widać, co trafia do bazy.

makieta strony kancelarii notarialnej

Kontakt z kancelarią notarialną

Co trafia do bazy

click_tel
0
click_mail
0
form_submit
0

wizyta oznaczona jako zakończona kontaktem: nie

proszę kliknąć w makiecie po lewej

Dzięki temu mogę zapytać bazę o to, co realnie zmienia decyzje: z których podstron i z których źródeł pochodzą wizyty zakończone kontaktem. To zupełnie inne pytanie niż „gdzie było najwięcej wejść" - i zwykle daje inną odpowiedź.

Wariant: numer schowany za przyciskiem

Stronę można zbudować tak, że numer telefonu pojawia się dopiero po kliknięciu w przycisk „pokaż numer". Pomiar staje się wtedy znacznie dokładniejszy, ponieważ klika wyłącznie ten, kto rzeczywiście zamierza zadzwonić. Kosztem jest jeden dodatkowy ruch po stronie klienta - a osoba, która naprawdę chce się skontaktować, nie cofnie się przed jednym kliknięciem.

Stosuję to rozwiązanie po uzgodnieniu z Państwem, przede wszystkim przy kampaniach Google Ads, gdy chcemy ustalić dokładnie, które słowo kluczowe i która reklama prowadzą do rozmowy, a nie tylko do wejścia na stronę. Po dwóch, trzech miesiącach takiej obserwacji odpowiedź jest już znana i numer wraca na widok.

Zwykle nie jest to potrzebne. Dysponuję bazą słów kluczowych, o których z wieloletniej praktyki wiem, że prowadzą do kontaktu. Taka analiza zwraca się głównie tam, gdzie tej wiedzy nie da się wprost przenieść: przy wąskich specjalizacjach i w mniejszych miejscowościach.

To widzę

  • Że ktoś kliknął w numer telefonu, w adres e-mail albo wysłał formularz.
  • Z której podstrony i z którego źródła pochodzi wizyta zakończona kontaktem.
  • Ile podstron ta osoba obejrzała, zanim sięgnęła po kontakt.

Tego nie widzę

  • Czy telefon został faktycznie wykonany i czy ktoś odebrał.
  • O czym była rozmowa i czy skończyła się zleceniem.
  • Ile ta sprawa była warta. To jedyna liczba, która naprawdę się liczy - i jest wyłącznie po Państwa stronie.

Co robię co miesiąc, skoro rynku nie da się powiększyć

Liczba klientów szukających notariusza w danym mieście nie zależy ani ode mnie, ani od Państwa: tyle jest w miesiącu transakcji, spraw spadkowych i pełnomocnictw, ile ich jest. Comiesięczny cykl nie służy więc powiększaniu tego rynku, tylko powiększaniu udziału w nim.

Punktem odniesienia jest sufit, a nie poprzedni miesiąc

Ponieważ liczbę pytających znam z planera, każdy pomiar odnoszę do niej, a nie wyłącznie do poprzedniego słupka. Zmienia to treść comiesięcznego podsumowania: zamiast „wejść przybyło" albo „ubyło" pada zdanie o tym, jaka część możliwego ruchu z danej frazy trafia dziś do kancelarii i co stoi na drodze reszcie. Przy rynku, który sam z siebie nie rośnie, tylko takie zestawienie cokolwiek znaczy.

Materiał na następny miesiąc leży w słuchawce

Pomiar pokaże, które podstrony kończą się sięgnięciem po numer. Nie pokaże, o co klienci pytają w rozmowie, a w kancelarii notarialnej wraca tam komplet powtarzających się pytań: co przynieść, czy wystarczy odpis, czy druga strona ma być obecna, do której godziny można przyjść. Pytanie zadane po raz dziesiąty w tym samym miesiącu jest gotowym materiałem na stronę i trafia na nią dokładnie w tych słowach, w jakich zadaje je klient. Wystarczy, żebym raz na kilka miesięcy dostał od Państwa listę takich pytań; to jedyna część tego cyklu, której nie wykonam sam.

Kiedy w tym mieście nie ma już czego brać

Na płaskim rynku ten moment przychodzi wcześniej niż tam, gdzie klienci wpisują dziesiątki różnych spraw. Kiedy kancelaria stoi wysoko na zapytanie o notariusza w swoim mieście i odpowiada na pytanie o koszt, dalszy wzrost liczby wejść musiałby wziąć się z rynku, którego nie ma. Praca przenosi się wtedy z gromadzenia wejść na to, ile z nich kończy się rozmową, albo na sąsiednie miasto, jeżeli kancelaria przyjmuje stamtąd klientów. Powiem o tym w miesiącu, w którym to zobaczę, a nie rok później.

Sześć kroków tego cyklu i to, co dają na jednej frazie, widać poniżej.

PRZYKŁAD POGLĄDOWY

Co jedna fraza daje miesiąc po miesiącu

Proszę nacisnąć czerwony przycisk. Znacznik zacznie obiegać sześć kroków, zatrzymując się na czekaniu, a po każdym pełnym obiegu przeliczy pozycję i liczbę kliknięć. Przebieg zatrzyma się sam na pierwszej pozycji.

  1. 1DaneSearch Console pokazuje frazy i pozycje. Mój pomiar pokazuje, jak klienci zachowują się na stronie.
  2. 2WniosekSzukam rozbieżności: fraza z dużą liczbą wyświetleń i niską pozycją, często nawet poza pierwszą dziesiątką.
  3. 3Zmiana na stronieOsobna podstrona zamiast akapitu w ogólnej zakładce albo optymalizacja treści na już istniejącej.
  4. 4CzekanieKilka dni, a nawet tygodni. Google potrzebuje czasu, żeby zauważyć zmianę i przeliczyć pozycję.
  5. 5PomiarCzy pozycja tej podstrony na tę frazę uległa zmianie.
  6. 6PorównanieWzrost pozycji: czy i jak przełożył się na liczbę kliknięć.

Fraza notariusz warszawa, 6 600 wyszukań miesięcznie. Punkt wyjścia: pozycja 35, czyli czwarta strona wyników. Przebieg obejmuje 18 miesięcy pracy.

Cały przebieg, miesiąc po miesiącu
Fraza notariusz warszawa, 6 600 wyszukań miesięcznie. Dla każdego miesiąca: pozycja w wynikach, zmierzona klikalność, liczba kliknięć i zmiana wobec miesiąca poprzedniego.
miesiącpozycjaklikalnośćkliknięćzmiana
start35-0-
miesiąc 130-0bez zmiany
miesiąc 226-0bez zmiany
miesiąc 323-0bez zmiany
miesiąc 420-0bez zmiany
miesiąc 517-0bez zmiany
miesiąc 615-4+4
miesiąc 713-4bez zmiany
miesiąc 811-4bez zmiany
miesiąc 9100,3%20+16
miesiąc 1090,4%26+6
miesiąc 1180,4%26bez zmiany
miesiąc 1270,5%33+7
miesiąc 1360,8%53+20
miesiąc 1451,0%66+13
miesiąc 1541,5%99+33
miesiąc 1631,5%99bez zmiany
miesiąc 1722,7%178+79
miesiąc 1813,7%244+66

Kreska w kolumnie klikalności oznacza pozycję poza pierwszą dziesiątką, dla której nie mam zmierzonej krzywej. Kliknięć z takiego miejsca w praktyce nie ma, dlatego w kolumnie obok stoi zero. Liczba wyszukań pochodzi z narzędzia planowania słów kluczowych Google.

Tu mój pomiar się kończy. Widzę pozycje, wejścia i sięgnięcia po kontakt. Ilu z nich zamieniło się w sprawę, wie wyłącznie kancelaria.

Ta jedna fraza przez pierwsze 5 miesięcy nie przynosi ani jednego wejścia, choć strona przesuwa się w tym czasie o 18 miejsc. Pojedyncze wejścia pojawiają się u progu pierwszej strony, a liczy się dopiero od wejścia na nią: z 4 na 20 miesięcznie. Z pierwszej pozycji ta sama fraza daje 244 wejścia, czyli 12 razy więcej niż z dziesiątej. W tym zawodzie takich fraz jest w mieście kilka, nie kilkadziesiąt - i właśnie dlatego każda waży tyle, ile waży. Tutaj pokazuję jedną, żeby było widać kształt.

Co w tym rysunku jest pomiarem, a co założeniem

To jest przykładowy przebieg, a nie zapis konkretnej współpracy: start na czwartej stronie wyników, szybkie postępy na początku i coraz wolniejsze przy czołówce. Tak to zwykle wygląda, ale tempo zależy od miasta, konkurencji i stanu strony na starcie, więc nie jest to harmonogram.

Liczby kliknięć w pierwszej dziesiątce nie są jednak zmyślone: to wolumen tej jednej frazy pomnożony przez klikalność, którą zmierzyłem na własnych danych i którą pokazuję w § 05. Powyżej dziesiątki licznik stoi na zerze albo na pojedynczych kliknięciach, bo na drugą i dalsze strony wyników prawie nikt nie zagląda.

Warto zwrócić uwagę na trzy miesiące, po których liczba kliknięć nie drgnie mimo awansu. Dwa razy dlatego, że z obu tych miejsc klika w moim pomiarze dokładnie ten sam procent osób: z pozycji dziewiątej i ósmej oraz z czwartej i trzeciej. Raz dlatego, że różnica jest realna, ale mniejsza niż jedno kliknięcie miesięcznie. Cała różnica robi się na samej górze - i to jest odpowiedź na pytanie z kroku szóstego.

§ Na koniec

Czego ten przewodnik nie dowodzi

Opisałem mechanizm, a nie wynik. To są dwie różne rzeczy i wolę powiedzieć to sam.

Liczby, które padły na tej stronie, pochodzą z Google Search Console, z narzędzia planowania słów kluczowych Google i z pomiarów PageSpeed. Żadna z nich nie mówi, ilu klientów pozyskała kancelaria. Nie mierzę tego, nie znam takiej liczby i nie będę jej szacował.

Nie twierdzę też, że przebieg opisany na tej stronie powtórzy się u Państwa. Wielkość rynku, konkurencja w mieście, stan strony na starcie i rodzaj spraw zmieniają wszystko. Dlatego zanim cokolwiek zaproponuję, sprawdzam sufit zapytań - i czasem z tego sprawdzenia wychodzi, że pozycjonowanie nie ma sensu.

Trzy rzeczy, których nie podejmę

  • Nie podam gwarantowanej pozycji ani gwarantowanego terminu. Nie zależą wyłącznie ode mnie.
  • Nie ujawnię, które kancelarie prowadzę. To jest część umowy i dotyczy także Państwa.
  • Nie umieszczę na stronie superlatywu ani zdania sugerującego wynik sprawy - nawet jeżeli sami Państwo o nie poproszą.

Nie sprzedaję pakietu, w którym trzeba wziąć wszystko. Każdy z tych elementów ma sens sam z siebie i można go zamówić osobno, jednorazowo.

Strona internetowa

Nowa, przebudowa albo sama optymalizacja istniejącej. Trzy różne zakresy, trzy różne ceny.

Pozycjonowanie

Praca ciągła, bo pozycje buduje się miesiącami. Umowa od trzech miesięcy, płatność z dołu.

Kampanie Google Ads

Można prowadzić bez pozycjonowania i bez nowej strony. Efekt jest natychmiastowy i znika po wyłączeniu.

Optymalizację istniejącej strony wykonuję niezależnie od tego, czy będziemy dalej współpracować. To jednorazowe zlecenie o wyniku, który sprawdzą Państwo sami w narzędziu Google.

Norbert Majewski

Chcą Państwo zobaczyć, jak wygląda dziś ta droga w Państwa kancelarii notarialnej?

Przygotuję bezpłatny audyt: na czym Państwa strona pokazuje się dziś w Google, na jakich pozycjach, gdzie realnie jest sufit zapytań w Państwa mieście i co z tego da się zmierzyć. Zanim cokolwiek zaproponuję.

Zamów bezpłatny audyt

✓ Bez zobowiązań   ✓ Odpowiedź zwykle w godzinę   ✓ 100% poufne

Albo sama optymalizacja, jednorazowo

Jeżeli nie szukają Państwo stałej współpracy, a strona jedynie wolno się ładuje - optymalizację wykonuję jednorazowo, bez umowy abonamentowej i niezależnie od tego, czy będziemy pracować dalej. Wynik sprawdzą Państwo sami w narzędziu Google, tym samym, którym mierzę. Co dokładnie wchodzi w zakres →