§ Przewodnik od zera
Skąd się biorą klienci kancelarii adwokackiej
Osoba, która potrzebuje adwokata, prawie zawsze zaczyna od wyszukiwarki i wybiera spośród kancelarii, które widzi. Ten przewodnik prowadzi całą drogę od tego wyszukania do telefonu i pokazuje, w którym miejscu da się ją policzyć, a w którym można już tylko szacować.
Skąd biorą się wejścia na stronę
Zanim przejdziemy do pozycjonowania, warto rozdzielić pojęcie, które w rozmowach zlewa się w jedno: „ruch z internetu". To nie jest jeden strumień, lecz pięcioro osobnych drzwi. Każde zachowuje się inaczej i zostawia inny ślad.
Pięcioro drzwi na tę samą stronę
Proszę kliknąć w drzwi, żeby zobaczyć, co przy tym wejściu zapisuję, a czego nie.
Wyniki organiczne ktoś wpisał pytanie i kliknął w wynik, za który nikt nie zapłacił
Co zapisuję
source_type= organiclanding_path- podstrona wejścia- nazwa wyszukiwarki
Czego nie zapisuję
- frazy, którą ta osoba wpisała - Google nie przekazuje jej od 2011 roku
Frazy dla tego kanału biorę zbiorczo z Search Console i nigdy nie przypiszę ich do konkretnej wizyty.
Reklama Google Ads kliknięcie w płatny wynik nad wynikami organicznymi
Co zapisuję
click_id- identyfikator kliknięcia doklejany przez Googleutm_term- słowo, na które licytujęutm_campaign,utm_content
Czego nie zapisuję
- zapytania, które zostało realnie wpisane - przy dopasowaniu przybliżonym potrafi się mocno różnić od słowa, na które licytuję
To jedyny kanał, w którym znam słowo przy konkretnym kliknięciu. Dlatego bywa u mnie narzędziem rozpoznania przed pozycjonowaniem.
Wpisany adres ktoś zna nazwę kancelarii adwokackiej i wchodzi wprost
Co zapisuję
source_type= direct- podstrona wejścia i cała dalsza ścieżka
Czego nie zapisuję
- skąd ta osoba zna kancelarię adwokacką - polecenie, wizytówka i powrót wyglądają identycznie
Tego kanału nie da się wypozycjonować ani kupić. Można go jedynie nie zepsuć.
Odesłanie z innej strony katalog, portal, artykuł, wizytówka, rejestr samorządowy
Co zapisuję
referrer_url- adres strony, która kogoś przysłałasource_type= referral
Czego nie zapisuję
- nic, jeżeli przeglądarka nie przekazała adresu odsyłającego - i zdarza się to regularnie
Ten kanał pokazuje, które miejsca w internecie realnie pracują na rzecz kancelarii.
Media społecznościowe Facebook, LinkedIn, YouTube
Co zapisuję
source_type= social- nazwa serwisu
Czego nie zapisuję
- jaki ma udział w zapytaniach do kancelarii adwokackiej - tego nie zmierzyłem, mój pomiar nie stoi jeszcze na żadnej stronie kancelarii
Osobny kanał i osobne działania. Nie podam tu liczby, której nie zmierzyłem.
Z zewnątrz każde wejście wygląda tak samo: ktoś pojawia się na stronie. Z mojej strony każde zostawia inny ślad - i tylko przy jednych drzwiach wiem, jakie słowo padło.
To widzę
- Rodzaj źródła każdej wizyty: wyszukiwarka, reklama, wejście wprost, odesłanie, media społecznościowe.
- Adres strony, która kogoś przysłała, jeżeli przeglądarka go przekazała.
- Przy reklamie: identyfikator kliknięcia i słowo, na które licytowałem.
Tego nie widzę
- Frazy wpisanej w Google przy wejściu organicznym. Google nie przekazuje jej od 2011 roku.
- Tego, czy ktoś trafił z polecenia, czy z wizytówki - jedno i drugie wygląda tak samo, jak wejście bezpośrednie.
- Tego, ile osób zobaczyło stronę w wynikach i nie kliknęło. To pokazuje dopiero Search Console, i tylko zbiorczo.
Strona to narzędzie do wytworzenia zapytania
Nie wizytówka i nie folder o kancelarii adwokackiej. Narzędzie, którego miarą jest liczba telefonów, a nie liczba wejść. Można mieć tysiąc wejść miesięcznie i zero rozmów - i to jest najczęstszy powód, dla którego strona kancelarii nie przynosi zapytań.
Żeby z wejścia powstało zapytanie, muszą zdarzyć się dwie rzeczy naraz. Obie są wynikiem przygotowania, a nie przypadku.
Pierwsza: Google ma pokazać właściwą podstronę
Kto wpisuje podział majątku adwokat warszawa, ma trafić na podstronę o podziale majątku. Nie na stronę główną, nie na zakładkę z kontaktem i nie na przypadkowy wpis z bloga. Google wybierze którąkolwiek z nich, jeżeli żadna nie jest wyraźnie o tej jednej sprawie - a strona główna trafia się najczęściej, bo mówi o wszystkim naraz, więc pasuje trochę do każdego zapytania.
Różnicę widać po tym, jak potencjalny klient zachowa się w następnej sekundzie. Na właściwej podstronie zaczyna czytać, bo od pierwszych zdań widzi swoją sytuację, a nie ogólny opis kancelarii. Tekst odpowiada na to, z czym przyszedł, więc zostaje dłużej niż kilka sekund. A kto poświęcił czas na czytanie, ten zapamiętuje: nazwę kancelarii, nazwisko, znak firmowy. Wróci później albo zadzwoni od razu, bo numer ma pod ręką.
Na przypadkowej podstronie nie dzieje się nic z tych rzeczy. Nie ma tam jego sprawy, więc nie ma czego czytać i nie ma czego zapamiętać. Wraca do wyników i wybiera następną kancelarię z listy. To wejście jest w statystyce, a nie ma go w telefonie.
Dlatego pod każdą sprawę, którą kancelaria adwokacka realnie prowadzi, tworzę osobną podstronę i doprowadzam do tego, żeby to ona była tą, którą Google wybiera na to zapytanie. Wyboru dokonuje Google, ale spośród tego, co zastanie w serwisie: czy istnieje podstrona odpowiadająca dokładnie na to pytanie, jak została napisana i czy prowadzą do niej odnośniki z pozostałych podstron. Sprawdza też jedną rzecz, o której zaraz osobno: czy w tym samym serwisie nie ma drugiej podstrony mówiącej o tym samym.
To jest rzecz najczęściej przeoczona, a kosztuje najwięcej. Kiedy dwie podstrony tej samej kancelarii adwokackiej odpowiadają na to samo pytanie, Google musi wybrać jedną z dwóch własnych - i traci na tym każda z nich. Najczęściej dotyczy to strony głównej, bo ta z natury mówi o wszystkim naraz, więc pasuje trochę do każdego zapytania i nie pasuje dobrze do żadnego. Wyświetlenia rozchodzą się wtedy po dwóch adresach, żaden nie zbiera całej siły i obie pozycje stoją niżej, niż stałaby jedna. Prowadzę strony kancelarii od dwudziestu lat i jest to jeden z najczęstszych problemów, jakie zastaję. Zwykle nikt go wcześniej nie zauważył, bo w statystykach ruch przecież jest.
Druga: telefon ma być pod ręką
Gotowość do wykonania telefonu trwa krótko. Ktoś, kto właśnie znalazł odpowiedź na swoje pytanie, sięga po numer niemal natychmiast albo nie sięga wcale. Jeżeli musi go w tym momencie szukać, przewijać do stopki albo wracać do zakładki „Kontakt", chwila mija bezpowrotnie. Numer ma być widoczny na każdej podstronie, na wysokości wzroku i klikalny na telefonie - jedno dotknięcie ma uruchamiać dzwonienie, a nie kopiowanie cyfr.
Te dwa warunki razem stanowią całą różnicę między stroną, która zbiera ruch, a stroną, która zbiera zapytania.
Czy trzeba do tego nowej strony?
Nie zawsze. Często wystarczy uzupełnić brakujące podstrony i poprawić to, czego nie widać. Poniżej trzy zakresy pracy - różnią się tym, jak głęboko sięgam, a nie tym, co obiecują.
Wyścig do pierwszego ekranu
Suwak z boku to czas od kliknięcia w wynik wyszukiwania. Proszę przesunąć go w dół, do zera, a następnie powoli w górę - obie strony ładują się wtedy równolegle.
strona typowa
ta sama strona po optymalizacji
Osoba szukająca prawnika ma zwykle otwarte trzy kancelarie w trzech zakładkach. Wybierze tę, która pokaże się jako pierwsza, bo do pozostałych zwyczajnie nie zdąży wrócić.
Różnica nie jest kosmetyczna. Przy samej optymalizacji nie zmieniam ani jednego zdania Państwa treści i nie ingeruję w wygląd. Poprawiam to, czego nie widać, a co decyduje o tym, jak szybko strona się otwiera i czy Google poprawnie ją odczytuje.
Nowa strona
- Co ruszam
- Wszystko: struktura, treść, kod, szablon, dane strukturalne.
- Co zostaje
- Domena i dane kancelarii. Adresy podstron projektujemy od nowa.
- Kiedy ma sens
- Gdy strony nie ma albo jest tak stara, że taniej postawić nową niż naprawiać.
Można zamówić jednorazowo. Bez umowy abonamentowej.
Jak buduję strony →Przebudowa istniejącej
- Co ruszam
- Wygląd, kod, szybkość, układ i struktura podstron.
- Co zostaje
- Treści merytoryczne. Adresy podstron muszą przeżyć przebudowę - inaczej traci się pozycje wypracowane przez lata.
- Kiedy ma sens
- Gdy treść jest dobra, a strona wygląda i działa jak sprzed dekady.
Można zamówić jednorazowo. Bez umowy abonamentowej.
Na czym polega przebudowa →Sama optymalizacja
- Co ruszam
- Szybkość ładowania, kod, dane strukturalne, wersja mobilna, dostępność.
- Co zostaje
- Cały wygląd i dotychczasowy system zarządzania treścią - bez zmian.
- Kiedy ma sens
- Gdy strona jest poprawna merytorycznie, a jedynie wolno się ładuje albo Google jej nie rozumie.
Można zamówić jednorazowo. Bez umowy abonamentowej.
Co wchodzi w optymalizację →Czym to mierzę DANE RZECZYWISTE
Szybkość strony nie jest kwestią opinii. Mierzy ją bezpłatne narzędzie Google PageSpeed Insights, w skali od 0 do 100 punktów, i każdy może sprawdzić w nim wynik własnej strony.
Trzy przykładowe pomiary sprzed mojej pracy i po niej, wykonane 4 lipca 2026 dla wersji na telefon: 62 → 100, 50 → 100 oraz 35 → 100 punktów.
Czego to nie dowodzi. Sto punktów w PageSpeed nie oznacza wyższej pozycji w Google ani większej liczby zapytań. Szybkość jest jednym z wielu sygnałów i sama z siebie nie wypozycjonuje strony - jest warunkiem, nie przyczyną. Dowodzi natomiast jednego, sprawdzalnie: że strona zdąży się pokazać także na wolnym łączu.
Nie muszą Państwo wierzyć mi na słowo. Oto raport PageSpeed dla tej strony → Ten sam pomiar warto powtórzyć dla adresu własnej kancelarii - to zwykle najszybszy sposób, żeby zobaczyć, o czym tu piszę.
Serwer - strona ma działać i odpowiadać szybko
Serwer www odpowiada za dwie rzeczy: ma udostępniać stronę 24 godziny na dobę, 365 dni w roku, i ma to robić szybko. Jeżeli którejś z nich zabraknie, cała reszta przestaje mieć znaczenie.
Dostępność sprawdzam co godzinę
Każdą stronę, którą prowadzę, moje narzędzie odpytuje co godzinę: czy odpowiada i jakim kodem. Kiedy przestaje, wiem o tym zanim zauważy to kancelaria, i zanim Google zdąży to policzyć jako awarię. Ważność certyfikatu sprawdzam codziennie, z ostrzeżeniem na dwa tygodnie przed wygaśnięciem, bo wygasły certyfikat zatrzymuje ludzi w przeglądarce, zanim w ogóle zobaczą stronę.
Szybkość odpowiedzi mierzę przy każdym sprawdzeniu
Razem z dostępnością zapisuję czas odpowiedzi serwera. To jest ta część szybkości, na którą sama strona nie ma wpływu: zanim przeglądarka zacznie cokolwiek rysować, serwer musi się odezwać. Wolny serwer psuje najlepiej napisaną stronę.
Przy okazji to właśnie na serwerze powstaje zapis każdego wejścia. O tym, co z niego wyczytuję, jest następny krok.
To widzę
- Każde wejście na stronę, także to z zablokowanym JavaScriptem - o ile serwer jest mój.
- Czas wygenerowania strony po stronie serwera, czyli czy to strona zwalnia, czy łącze.
- Kod odpowiedzi: czy ktoś trafił na istniejącą podstronę, czy na błąd 404.
Tego nie widzę
- Zawartości ekranu odwiedzającego. Mierzę zasięg przewinięcia, nie to, co ktoś przeczytał.
- Niczego z innych stron, które ta osoba odwiedziła wcześniej lub później.
- Nazwy firmy ani instytucji, z której nastąpiło wejście. To nie jest ta klasa narzędzi.
Co widzę, a czego nie widzę
Nie wiem, kto konkretnie wszedł na stronę - i tak ma być, bo pomiar działa bez imion, nazwisk i adresów, zgodnie z RODO. Za to widzę wszystko, co potrzebne do decyzji o tym, co poprawić w następnej kolejności.
Co wyczytuję z jednej wizyty
- Skąd trafił do Państwa potencjalny klient - z wyników Google, z reklamy, z wpisanego adresu, z odesłania albo z mediów społecznościowych.
- Na którą podstronę wszedł i którą otworzył jako następną, aż do wyjścia ze strony.
- Ile czasu spędził na każdej z nich i jak daleko ją przewinął.
- Czy sięgnął po kontakt - kliknął w numer, kliknął w adres e-mail albo wysłał formularz.
- Z jakiego urządzenia korzystał - z telefonu czy z komputera, bo to zmienia sposób czytania strony.
Każde wejście staje się jednym rekordem wizyty. Do niej dopisują się kolejne odsłony, czyli podstrony oglądane jedna po drugiej, oraz zdarzenia, czyli kliknięcia, które uznaję za sygnał kontaktu.
Zestawienie tych trzech rzeczy odpowiada na pytanie, które naprawdę się liczy: które podstrony i które źródła przynoszą zapytania, a które tylko ruch. To jest różnica między zgadywaniem a decyzją opartą na tym, co się wydarzyło.
Jedno wejście, jeden wiersz
Tak wygląda jeden wiersz, który powstaje na serwerze przy jednym wejściu na stronę - zanim uruchomi się jakikolwiek skrypt. Pola wypełniają się po kolei.
| url_path | /sprawy-rozwodowe | która podstrona |
| viewed_at | 14:22:07 | kiedy |
| status | 200 | czy strona się otworzyła, czy poleciał błąd |
| referrer | google.com | kto przysłał |
| device_type | mobile | telefon czy komputer |
| ip_address | 89.64.12.0 | skrócony adres - ostatnia część wyzerowana |
| gen_ms | 11 ms | ile serwer potrzebował na wygenerowanie strony |
Ten zapis powstaje po stronie serwera, po odesłaniu strony do przeglądarki. Nie dokłada ani milisekundy do czasu ładowania i widzi także tych, którzy blokują skrypty.
Oś czasu jednej wizyty
Proszę przełączyć źródło wizyty i zobaczyć, co dzieje się z polem „słowo kluczowe".
- źródło
- wyszukiwarka organiczna
- słowo kluczowe
- niedostępne - Google nie przekazuje frazy
- identyfikator reklamy
- brak
- źródło
- kampania Google Ads
- słowo kluczowe
adwokat rozwodowy gdynia- słowo, na które licytuję, nie wpisane zapytanie- identyfikator reklamy
gclidzapisany
- źródło
- wejście bezpośrednie
- słowo kluczowe
- nie dotyczy
- identyfikator reklamy
- brak
- 1/0:12 · przewinięcie 38%
- 2/zakres-uslug1:12 · przewinięcie 74%
- 3/o-kancelarii0:21 · przewinięcie 55%
- 4/kontakt1:05 · przewinięcie 100%
- kliknięcie w numer telefonuwizyta oznaczona jako zakończona kontaktem
To nie jest „ile było wejść". To jedna wizyta: która podstrona zatrzymała tę osobę na dłużej i w którym miejscu przestała czytać. Na tym opieram decyzję, co pisać dalej.
Jak wygląda zapis jednej wizyty
Wartości są przykładowe. Pola - takie, jakie realnie zapisuję.
To zapisuję
- Źródło wejścia
- wyniki organiczne Google
- Strona wejścia
- /zakres-uslug
- Kolejność odsłon
- 4 podstrony
- Czas aktywny
- 3 min 12 s
- Przewinięcie
- 74%
- Urządzenie
- telefon, 390 × 844
- Język przeglądarki
- pl
- Zakończona kontaktem
- tak, kliknięcie w numer
Zakres pomiaru
Pomiar nie zawiera danych identyfikujących osobę: bez imienia i nazwiska, bez adresu e-mail, bez numeru telefonu i bez lokalizacji. Adres IP jest skracany, zanim trafi do bazy.
Dane kontaktowe pojawiają się dopiero wtedy, gdy ktoś sam je poda w formularzu - i trafiają wówczas do Państwa pocztą, a nie do statystyk.
Z takiego zapisu wynika konkretna decyzja: która podstrona zatrzymuje ludzi na dłużej, z którego źródła pochodzą wizyty zakończone telefonem i co w związku z tym napisać albo poprawić w następnej kolejności.
Dlaczego strona stoi wysoko w wynikach Google
Pozycjonowanie brzmi jak sztuczka. W praktyce są to trzy działania prowadzone równolegle przez wiele miesięcy: strona musi być technicznie sprawna, musi mieć treść odpowiadającą na konkretne pytanie i musi być cytowana przez inne strony. Reszta to szczegóły wykonania.
Pierwsze zmiany po samej optymalizacji bywają widoczne w kilka tygodni. Twarda pozycja na najtrudniejsze, najbardziej oblegane frazy potrafi ułożyć się dopiero po dwunastu do osiemnastu miesięcy. Dlatego nie podaję gwarantowanej pozycji ani terminu i uważam, że nikt uczciwy nie może ich podać.
Dwa źródła prawdy o frazie i żadne nie jest pełne
Po lewej to, co przetrwa drogę z wyników organicznych. Po prawej to, co przetrwa z reklamy.
Wejście z wyników organicznych
Ktoś wpisuje adwokat rozwodowy gdynia i klika w wynik
- że wejście nastąpiło z wyszukiwarki
- podstrona wejścia
- fraza, którą wpisał - przepada po drodze
Wejście z reklamy
Google dokleja do adresu ?gclid=…&utm_term=…
- słowo, na które licytuję
- identyfikator kliknięcia
- kampania i kreacja
- zapytanie, które zostało realnie wpisane
Google Search Console - trzecie źródło, zbiorcze
| fraza | podstrona | wyświetlenia | kliknięcia | średnia pozycja |
|---|---|---|---|---|
| adwokat rozwodowy gdynia | /zakres-uslug | 1 240 | 10 | 6,4 |
Dane są przypisane do strony, nie do osoby. W panelu Google jest podgląd ostatnich 24 godzin, ale to liczby wstępne, które jeszcze się zmieniają - do zestawień biorę dane zamknięte, zwykle sprzed dwóch, trzech dni. Wartości w tabeli są przykładowe.
Kiedy ktoś obiecuje Państwu, że pokaże, na jakie słowo przyszedł ten konkretny klient z wyników organicznych - mówi nieprawdę. Ja mam dwa niepełne źródła i mówię, które jest które.
Ile wejść może dać jedna fraza
Proszę wybrać frazę i przesunąć suwak pozycji. Liczba wyszukań pochodzi z narzędzia planowania słów kluczowych Google, klikalność z mojego pomiaru.
Od frazy najszerszej, o którą walczy całe miasto, do wąskiej, którą wpisuje ktoś z jedną konkretną sprawą.
Ile osób w ogóle pyta
wyszukań miesięcznie, adwokat warszawa
Gdzie stoi strona w wynikach
Ile z tego wejść na stronę
miesięcznie, przy klikalności 1,5%
Suwak kończy się na dziesiątce, bo poza pierwszą stroną wyników liczba wejść spada do pojedynczych sztuk miesięcznie.
Stąd bierze się sufit, którego żadna praca nie przeskoczy: wyżej niż pierwsza pozycja nie ma jak wejść, a powyżej liczby ludzi, którzy o coś pytają, nie ma nikogo. Dlatego zanim cokolwiek zaproponuję, sprawdzam tę pierwszą liczbę - w mniejszym mieście albo w wąskiej specjalizacji potrafi być dwucyfrowa i wtedy obiecywanie „tysięcy wejść" jest po prostu nieprawdą.
Skąd biorę klikalność
Z własnych danych. Zsumowałem 256 781 wyświetleń i 2 857 kliknięć z pięciu prowadzonych przeze mnie kancelarii i policzyłem, jaki procent wyświetleń zamienia się w wejście na każdej pozycji. To jest pomiar z tego zawodu, a nie krzywa przepisana z cudzego badania obejmującego wiele branż.
Te procenty są niższe od publikowanych powszechnie i ma to konkretną przyczynę: przy zapytaniach lokalnych nad wynikami stoi mapa Google z wizytówkami i numerami telefonu. Część osób dzwoni prosto z mapy i nigdy nie wchodzi na stronę. Liczba po prawej jest więc ostrożna - i taka ma być.
Kiedy uznaję, że coś zadziałało
Same wejścia nie są celem. Celem jest kontakt. Dlatego liczę trzy konkretne zdarzenia i wyłącznie te trzy, ponieważ tylko one da się rzetelnie odróżnić od przypadkowego kliknięcia.
Co dokładnie liczę jako kontakt
Proszę kliknąć w numer, adres e-mail albo przycisk formularza w makiecie - po prawej widać, co trafia do bazy.
makieta strony kancelarii adwokackiej
Kontakt z kancelarią adwokacką
Co trafia do bazy
- click_tel
- 0
- click_mail
- 0
- form_submit
- 0
wizyta oznaczona jako zakończona kontaktem: nie
proszę kliknąć w makiecie po lewej
Dzięki temu mogę zapytać bazę o to, co realnie zmienia decyzje: z których podstron i z których źródeł pochodzą wizyty zakończone kontaktem. To zupełnie inne pytanie niż „gdzie było najwięcej wejść" - i zwykle daje inną odpowiedź.
Wariant: numer schowany za przyciskiem
Stronę można zbudować tak, że numer telefonu pojawia się dopiero po kliknięciu w przycisk „pokaż numer". Pomiar staje się wtedy znacznie dokładniejszy, ponieważ klika wyłącznie ten, kto rzeczywiście zamierza zadzwonić. Kosztem jest jeden dodatkowy ruch po stronie klienta - a osoba, która naprawdę chce się skontaktować, nie cofnie się przed jednym kliknięciem.
Stosuję to rozwiązanie po uzgodnieniu z Państwem, przede wszystkim przy kampaniach Google Ads, gdy chcemy ustalić dokładnie, które słowo kluczowe i która reklama prowadzą do rozmowy, a nie tylko do wejścia na stronę. Po dwóch, trzech miesiącach takiej obserwacji odpowiedź jest już znana i numer wraca na widok.
Zwykle nie jest to potrzebne. Dysponuję bazą słów kluczowych, o których z wieloletniej praktyki wiem, że prowadzą do kontaktu. Taka analiza zwraca się głównie tam, gdzie tej wiedzy nie da się wprost przenieść: przy wąskich specjalizacjach i w mniejszych miejscowościach.
To widzę
- Że ktoś kliknął w numer telefonu, w adres e-mail albo wysłał formularz.
- Z której podstrony i z którego źródła pochodzi wizyta zakończona kontaktem.
- Ile podstron ta osoba obejrzała, zanim sięgnęła po kontakt.
Tego nie widzę
- Czy telefon został faktycznie wykonany i czy ktoś odebrał.
- O czym była rozmowa i czy skończyła się zleceniem.
- Ile ta sprawa była warta. To jedyna liczba, która naprawdę się liczy - i jest wyłącznie po Państwa stronie.
Pętla, czyli co z tego wynika na następny miesiąc
Wszystko powyżej ma sens wyłącznie wtedy, gdy zamyka się w obieg. W przeciwnym razie pozostaje zbiorem starannych wykresów, za które co miesiąc wystawia się fakturę.
Co dokładnie zmienia jeden cykl pracy
Proszę kliknąć „Przepuść jeden cykl". Znacznik obiega sześć kroków, zatrzymuje się na czekaniu, a na końcu przelicza pozycję i liczbę wejść.
- 1DaneSearch Console pokazuje frazy i pozycje. Mój pomiar pokazuje, jak klienci zachowują się na stronie.
- 2WniosekSzukam rozbieżności: fraza z dużą liczbą wyświetleń i niską pozycją, często nawet poza pierwszą dziesiątką.
- 3Zmiana na stronieOsobna podstrona zamiast akapitu w ogólnej zakładce albo optymalizacja treści na już istniejącej.
- 4CzekanieKilka dni, a nawet tygodni. Google potrzebuje czasu, żeby zauważyć zmianę i przeliczyć pozycję.
- 5PomiarCzy pozycja tej podstrony na tę frazę uległa zmianie.
- 6PorównanieWzrost pozycji: czy i jak przełożył się na liczbę kliknięć.
Tu mój pomiar się kończy. Widzę pozycje, wejścia i sięgnięcia po kontakt. Ilu z nich zamieniło się w sprawę, wie wyłącznie kancelaria.
Łatwo jest co miesiąc dokładać nowe treści i pokazywać, że pracy przybyło. Trudniej przyznać, że poprzednia zmiana nic nie dała, i zająć się przyczyną.
Co w tym rysunku jest pomiarem, a co założeniem
Liczba wejść przy każdej pozycji pochodzi z krzywej klikalności, którą zmierzyłem na własnych danych i którą pokazuję w § 05. Sam ciąg pozycji, po jednym miejscu na cykl, jest założeniem tego rysunku: w rzeczywistości jeden cykl bywa skokiem o kilka miejsc albo nie zmienia nic.
Warto zwrócić uwagę na dwa cykle, które nie dokładają ani jednego wejścia. To nie jest usterka rysunku, tylko kształt zmierzonej krzywej: z pozycji dziewiątej i ósmej klika ten sam procent osób, tak samo z czwartej i trzeciej. Cała różnica robi się na samej górze - i to jest odpowiedź na pytanie z kroku szóstego.
§ Na koniec
Czego ten przewodnik nie dowodzi
Opisałem mechanizm, a nie wynik. To są dwie różne rzeczy i wolę powiedzieć to sam.
Liczby, które padły na tej stronie, pochodzą z Google Search Console, z narzędzia planowania słów kluczowych Google i z pomiarów PageSpeed. Żadna z nich nie mówi, ilu klientów pozyskała kancelaria. Nie mierzę tego, nie znam takiej liczby i nie będę jej szacował.
Nie twierdzę też, że przebieg opisany w § 08 powtórzy się u Państwa. Wielkość rynku, konkurencja w mieście, stan strony na starcie i rodzaj spraw zmieniają wszystko. Dlatego zanim cokolwiek zaproponuję, sprawdzam sufit zapytań - i czasem z tego sprawdzenia wychodzi, że pozycjonowanie nie ma sensu.
Trzy rzeczy, których nie podejmę
- Nie podam gwarantowanej pozycji ani gwarantowanego terminu. Nie zależą wyłącznie ode mnie.
- Nie ujawnię, które kancelarie prowadzę. To jest część umowy i dotyczy także Państwa.
- Nie umieszczę na stronie superlatywu ani zdania sugerującego wynik sprawy - nawet jeżeli sami Państwo o nie poproszą.
Nie sprzedaję pakietu, w którym trzeba wziąć wszystko. Każdy z tych elementów ma sens sam z siebie i można go zamówić osobno, jednorazowo.
Strona internetowa
Nowa, przebudowa albo sama optymalizacja istniejącej. Trzy różne zakresy, trzy różne ceny.
Pozycjonowanie
Praca ciągła, bo pozycje buduje się miesiącami. Umowa od trzech miesięcy, płatność z dołu.
Kampanie Google Ads
Można prowadzić bez pozycjonowania i bez nowej strony. Efekt jest natychmiastowy i znika po wyłączeniu.
Optymalizację istniejącej strony wykonuję niezależnie od tego, czy będziemy dalej współpracować. To jednorazowe zlecenie o wyniku, który sprawdzą Państwo sami w narzędziu Google.
Chcą Państwo zobaczyć, jak wygląda dziś ta droga w Państwa kancelarii adwokackiej?
Przygotuję bezpłatny audyt: na czym Państwa strona pokazuje się dziś w Google, na jakich pozycjach, gdzie realnie jest sufit zapytań w Państwa mieście i co z tego da się zmierzyć. Zanim cokolwiek zaproponuję.
Zamów bezpłatny audytAlbo sama optymalizacja, jednorazowo
Jeżeli nie szukają Państwo stałej współpracy, a strona jedynie wolno się ładuje - optymalizację wykonuję jednorazowo, bez umowy abonamentowej i niezależnie od tego, czy będziemy pracować dalej. Wynik sprawdzą Państwo sami w narzędziu Google, tym samym, którym mierzę. Co dokładnie wchodzi w zakres →
Pozycjonowanie kancelarii adwokackiej Wyniki - dane z Search Console Cennik Pozostałe przewodniki